ROBERT PLISCH



Robert Plisch

Robert Plisch pod Verdun

Robert Plisch

Robert Plisch z żoną Marthą

Robert Plisch
fot.archiwum rodzinne

Robert był najmłodszym synem Johanna i Marii Plisch. Urodził się 26 października 1889 roku, w robotniczej dzielnicy Zabrza zwanej Małe Zabrze. Nadano mu imię Robert Evarist.

Dzieciństwo Roberta, podobnie jak innych dzieci Johanna i Marii, jest nieznane. Przypadało na okres pobytu rodziny w Zabrzu i w Rybniku.

Robert był zawodowym żołnierzem. O jego żołnierskiej karierze dowiadujemy się z korespondencji, jaką prowadził z rodziną. Bardzo często odwiedzał Annę i Teofila Wieczorków. Dzieci Wieczorków niezwykle kochały swego wujka. Wspominajągo jako prawego, bardzo uczciwego człowieka. W kontaktach nie stanowił przeszkody fakt, iż Anna i Teofil byli zagorzałymi polskimi patriotami, walczącymi o przyłączenie Śląska do Polski, a Robert, jak większość rodzeństwa Plisch, był zdeklarowanym Niemcem.

Losy I wojny światowej rzuciły Roberta do Francji. Brał udział w walkach pod Verdun.

Ofensywa niemiecka na Verdun rozpoczęła się 21 lutego 1916 roku. Zacięte walki trwały do czerwca 1916 roku. Żołnierze obu armii nazywali ten czas "piekłem pod Verdun". Niemcy stracili ok. 240 tys. żołnierzy przy ok. 275 tys. zabitych żołnierzy francuskich. Tam właśnie doszło do niezwykłego spotkania braci Plischów. Robert i Paul Plischowie służyli w dwóch różnych kopaniach. Nie wiedzieli, że obaj znajdują się na tym samym polu walki. W pewnym momencie Robert usłyszał wołanie o pomoc. Głos wydałmu się znajomy. Kiedy zbłiżył siędo miejsca skąd nadchodziło wołanie, poznał swego brata Paula! Okazało się, że Paul został przysypany podczas wybuchu bomby. Robert odkopał brata i w ten sposób uratował mu życie.

Po wojnie Robert Evarist ożenił się z pięć lat starszą od siebie, Martą Chmielarską. Związek małżeński został zawarty 27 października 1921 roku. Marta, mimo polskiego nazwiska, była Niemką. Podczas wesela doszło do nieprzyjemnego incydentu. Bojówki polskie, wiedząc, że ślub bierze niemiecki żołnierz, wkroczyły na salę gdzie miała miejsce zabawa. By uniknąć konfliktu, Władysław Wieczorek, syn Anny i Teofila, dowódca powstańczy, przypiął do garnituru swój powstańczy krzyż i uspokoił sytuację.

Po ślubie Marta i Robert zamieszkali w Gliwicach, w mieszkaniu przy tamtejszych koszarach. Mieli dwoje dzieci, córkę Hildegardę i syna Eberharda. Robert przyjaźnił się ze swoim siostrzeńcem, znanym śląskim bokserem Józefem Wieczorek. Tak jak kiedyś, tak i później wraz z małym Hardim, jak nazywano zdrobniale jego syna, często odwiedzał rodzinę siostry Anny w Katowicach, a na każde wakacje, całą czwórką (Robert, Marta i dzieci), jeżdzili do Rybnika do Valeski Dolla.

Na wychowanie dzieci wpływ miała przede wszystkim Marta.

Po przejściu na emeryturę, Robert został zatrudniony w przedsiębiorstwie metalowym w Gliwicach, jako pracownik ochrony.

W czasie II wojny światowej, Hilda i Hardi należeli do niemieckich organizacji młodzeżowych. Hilda była członkinią BDM. Przebywała między innymi na placówce organizacji, znajdującej się w okolicach Terespola. Pewnego dnia wybrała się wraz z trzema koleżankami do kina. Po powrocie zastały pozostałe na placówce koleżanki zgwałcone i zabite przez rosyjskich żołnierzy. Na szczęście Hilda posiadała cywilne ubranie, w przebraniu zdołała uciec do Niemiec przy pomocy niemieckiego kierowcy ciężarówki. Zamieszkała u jego rodziców a wkróce potem poślubiła go. Obecnie nazywa się Zellmer i mieszka w Berlinie.

W lutym 1945 roku, na skutek donosu złożonego przez jednego z sąsiadów, Robert Plisch został aresztowany i wywieziony przez Rosjan w nieznanym kierunku. Mimo starań rodziny i poszukiwań między innymi przez Czerwony Krzyż, jego los przez wiele lat pozostawał nieznany. Pojawiały się różne informacje, które wskazywały na to, że Robert został zamordowany pod Sosnowcem. Po wielu latach prawda okazała się być znacznie bardziej tragiczna.

W latach pięćdziesiątych XX wieku, Marta Plisch wyemigrowała do Niemiec i zamieszkała u swej córki. Syn Roberta, Hardi Plisch osiedlił się w Zurichu, gdzie również założył rodzinę. Przez wiele lat nie mieliśmy kontaktu z rodziną Hildy i Hardiego (tak potocznie mówiono na Eberharda) . Kilka lat temu, w księdze gości na mojej rodzinnej stronie (wtedy znajdowała się pod adresem www.plisch.prv.pl - obecnie już nie istnieje), ktoś zostawił wpis w języku niemieckim, który brzmiał mniej więcej tak: Na zdjęciu na Twojej stronie jest mój dziadek Robert Plisch. Napisałam mail do tej osoby i okzało się, że jest to moja kuzynka o której istnieniu nie miałam pojęcia. Melanie Plisch jest wnuczką Roberta, a córką Eberharda Plisch. Od tego momentu mamy już stały kontakt. Dzięki Melanie, udało się także skontaktować ze sobą dwie kuzynki, seniorki rodu: Anne Wieczorek i Hilde Zellmer, które nie widziały się od 1945 roku. Ich pierwsza po latach rozmowa telefoniczna, była niezwykle wzruszająca.

Od Cioci Hildy dowiedzieliśmy się w końcu, co stało się z jej ojcem.

Jak wspomniałam wcześniej, rodzina przez wiele lat starała dowiedzieć się czegokolwiek o losie Roberta. Dopiero w połowie lat siedemdziesiątych, przyszła odpowiedź z Czerwonego Krzyża. Okazało się, że Robert Plisch został wywieziony przez Rosjan w kierunku Uralu, podczas słynnej lutowej wywózki z 1945 roku. Jego akt zgonu został wystawiony w Swierdłowsku (obecnie Jekatarinburg), 9 maja 1945, a więc w dniu podpisania przez Niemcy aktu kapitulacyjnego. Zbierzność tych dwóch dat, nasuwa mi myśl, że wujek mógł nawet nie przeżyć podróży w ciężkich warunkach a data zgonu została wpisana później.

Śmierć Roberta potwierdziła tragiczną regułę - wszyscy synowie Johanna i Marii Plisch, którzy dożyli dorosłego wieku, zginęli tragicznie.