|
Paul był ostatnim dzieckiem Plischów, które przyszło na świat w Bojanowie. Urodził się 11 listopada 1878 roku a cztery dni później został ochrzczony w Bieńkowicach, w tym samym kościele co jego starsze rodzeństwo.
Nie miał nawet dwóch lat kiedy rodzina przeniosła się do Lukasine w Brzeziu nad Odrą, a mając lat 12 mieszkał już w Rybniku na Smolnej. Z pewnością tam też kontynuował naukę, rozpoczętą w nieznanym nam miejscu.
Katolicka szokła elementarna w Rybniku została otwarta w 1813 roku. Był to nowy, jednopiętrowy budynek, zlokalizowany na rogu ulicy Rudzkiej i Cmentarnej. Wysoki wzrost liczby uczniów w ciągu pięćdziesięciu lat istnienia szkoły, spowodował potrzebę otwarcia nowych szkół. Ze względu na przepełnione, ciasne klasy w jakich dzieciom przyszło się uczyć, gmina Smolna zerwała stosunki szkolne z miastem Rybnik i własnym kosztem na cele szkolne przystosowała dużą salę na Placu Zamkowym (obecnie Plac Kopernika), w budynku tzw. kasztelanki. W okresie kulturkampfu szkołę odłączono od kościoła a jej długoletni nauczyciel, Adolf Filuś został zatrudniony jako organista przy kościele parafialnym w Rybniku. Kolejnym nauczycielem był niejaki Tichy - emigrant ze Stanów Zjednoczonych, który pracował w szkole aż do 1896 roku. 28 marca 1873 roku, gmina Smolna zakupiła teren pod budowę budynku szkolnego. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku, został oddany do użytku nowy budynek szkolny. Mieściło się w nim 7 izb lekcyjnych i 3 mieszkania służbowe: dla kierownika szkoły, nauczyciela i woźnego. Przypuszczam, że tu właśnie uczyły się dzieci Plischów.
Wróćmy ponownie do Paula Plisch. Po ukończeniu szkoły elementarnej kontynuował naukę. Uczył się szkole handlowej. Trudno mi jednak określić gdzie miało to miejsce. Nie natrafiłam na informację aby szkoła taka znajdowała się w Rybniku lub okolicach.
Po uzyskaniu zawodu kupieckiego podjął pracę w hucie Silesia znajdującej się w Paruszowcu.
7 sierpnia 1905 roku ożenił się z Martą Klosek, córką właściciela zakładu ślusarskiego. Młodzi małżonkowie zamieszkali w służbowym mieszkaniu w Paruszowcu na osiedlu zwanym Kolonia Ogrodowa. Paul i Marta mieli czwórkę dzieci. Ich pierwszy syn, Wilhelm, zwany przez rodzinę "Wilik", urodził się 19 stycznia 1907 roku. 30 marca 1909 roku na świat przyszedł Jerzy. Później Marta urodziła dwie córki : Klarę (urodzona 15 lutego 1912 roku) i Barbarę (urodzona 2 grudnia 1921 roku).
Wybuch pierwszej wojny światowej sprawił, że Paul został powołany do wojska. Wkrótce potem Marta ciężko zachorowała. Z pomocą pospieszyła siostra Paula, Valesca, która wprowadziła się do mieszkania Paula i Marty i przejęła opiekę nad dziećmi. Valesca zajmuje się dziećmi przez kilka lat, do powrotu Marty do zdrowia.
Losy wojny zaprowadziły Paula pod Verdun. W czasie oblężenia miasta doszło do niesamowitego spotkania braci Paula i Roberta. O tym zdarzeniu szerzej w dziale poświęconym Robertowi Plisch.
Po powrocie z wojny, Paul nadal pracował w hucie Silesia, na stanowisku głównego magazyniera. Po jego przejściu na emeryturę, małżonkowie muszą opuścić mieszkanie w Paruszowcu. Od tej pory mieszkają w mieszkaniu położonym niedaleko paruszownickiego dworca.
Wkrótce po zakończeniu II wojny światowej, Paul wybrał się z żoną na spacer. Było słoneczne popołudnie, szli z domu w stronę podrybnickiej wsi Kamień. W drodze powrotnej Paul poszedł do lasu "za potrzebą". Marta szła powoli dalej. Nagle usłyszała huk. Kiedy przez dłuższą chwilę Paul nie wracał pobiegła zawiadomić milicję. Okazało się, że został rozerwany przez minę. Prawdopodobnie nie zauważył i nastąpił na nią. Nikt z obecnych nie chciał ryzykować wejścia do lasu. Z daleka zidentyfikowano go po wiatrówce, której strzępy wisiały na drzewie. Dopiero siostra Paula, Valesca, odważyła się wejść do lasu. Pozbierała ona szczątki brata na mały wózeczek i wywiozła z lasu, by można było go pochować.
|